Oczyszczacze – jak wybrać. Część 2

W pierwszej części opisałem ogólne zasady jakimi powinniśmy się kierować przy wyborze oczyszczacza. W kolejnych artykułach skupię się na tym jak te zasady „pracują” przy ocenie kilku popularnych oczyszczaczy. Dziś zajmę się Xiaomi Air Purifer 2

Porównanie będzie zawierało element ekonomiczny – czyli cenę urządzenia. Dla wielu z nas jest to jeden z najważniejszych cech produktu. Aby móc wiarygodnie porównywać różne urządzenia założę pewną hipotetyczną wielkość pomieszczenia, którą oczyszczacz ma obsługiwać – niech będzie to 25m2 – wysokość nie przekraczająca 2.7m. Zaczynamy.

Na pierwszy ogień poszedł Xiaomi Air Purifier 2 – miał być opisany jako ostatni ponieważ jest moim osobistym faworytem (zakupiłem go dla siebie) – ale wydaje mi się, że klarowniej będzie wyłożyć karty na stół a przy kolejnych urządzeniach odnosić się do tego co się samemu wybrało. Cóż takiego posiada Xiaomi, że zdecydowałem się na  jego zakup?

Zalety:

  1. Czujniki (tryb automatyczny)
  2. Aplikacja na smartfon i praca po WIFI
  3. Cena urządzenia i filtrów

Wady:

  1. Słaba dostępność w Polsce (miesiąc temu)
  2. Brak gwarancji i chińska instrukcja obsługi, również niekompatybilny chiński kabel zasilający (w przypadku zakupu w Chinach)
  3. Brak nawilżacza

Opis

Jeśli chciałbym opisać to urządzenie jednym słowem to byłoby to: pragmatyk. Zaprojektowali go ludzie, których podejście było na wskroś pragmatyczne – umieścili w nim tylko te elementy, które są rzeczywiście przydatne w oczyszczaniu powietrza i zrezygnowali ze wszystkiego innego (kolorowych wyświetlaczy, magicznych jonizatorów itp.). Oczyszczacz jest całkiem wydajny – rekomendowana wielkość pomieszczenia to 21-37m2 – 310m3/h – wypełnia zatem z nawiązką kryterium wydajności.

Urządzenie to: silnik, filtry, obudowa i zestaw czujników, które komunikują się przez wifi z naszym telefonem. Takie połączenie daje nam dużą wygodę – oprócz czujnika poziomu zanieczyszczenia mamy jeszcze wilgotność i temperaturę. Parametry te możemy obserwować w dowolnym momencie i z każdego miejsca na świecie. Na same czujniki musielibyśmy wydać kilkaset złotych jeśli chcielibyśmy je nabyć osobno – tutaj otrzymujemy je w pakiecie.

Urządzenie możemy zdalnie włączyć, wyłączyć lub przełączyć tryb pracy. Może to się komuś wydawać zbędnym bajerem ale w mojej ocenie to bardzo przydatne. Oczyszczacz w moim domu nie pracuje non-stop – gdy nikogo nie ma w domu jest wyłączony (oszczędzam wtedy filtry). Przed powrotem do domu włączam go by oczyścił powietrze przed moim przybyciem. Mogę wtedy przełączyć go na maksymalną wydajność – skoro mnie nie ma w domu to nie przeszkadza mi hałas jaki wtedy generuje. Xiaomi informuje mnie również o stopniu zużycia filtra i konieczności wymiany go. Aby korzystać z aplikacji należy założyć konto w serwisie Xiaomi co jest nieco uciążliwe – na szczęście jest to czynność jednorazowa. Dzięki temu możemy sterować wieloma urządzeniami – np. kilkoma oczyszczaczami. 

Urządzenie pracuje w trzech trybach: automatycznym, ręcznym (z płynną regulacją) i nocnym (cichym). Tryb automatyczny dostosowuje moc urządzenia do poziomu zanieczyszczeń – im więcej brudu w powietrzu tym mocniej (i głośniej) działa. Tryb ręczny pozwala na ustawienie dowolnej mocy urządzenia. Regulacja jest płynna – możemy zatem dostosować ją do aktualnych warunków (np. maksymalna moc, która jeszcze nie jest uciążliwa przy oglądaniu filmu). Tryb nocny to po prostu tryb cichy – obroty silnika są redukowane aby dało się komfortowo spać – kosztem wydajności.

I jedna z kluczowych dla mnie cech – oczyszczacz Xiaomi jest stosunkowo tani – zwłaszcza jeśli zakupi się go bezpośrednio w Chinach (kupiłem w tym sklepie). Ja nie miałem wyboru – w czasie gdy chciałem dokonać zakupu nie mogłem go znaleźć w żadnym polskim sklepie. Tak więc za oczyszczacz i dodatkowy filtr hepa (jeden filtr starcza na około 6 miesięcy) zapłaciłem 285 USD (1 225,93 zł) – to całkowity koszt z przesyłką. Koszt filtra hepa to 30 USD (130zł). Nie miałem żadnych problemów z cłem. Trzeba być jednak świadomym, że na gwarancję nie ma co liczyć. Musiałem również dokupić kabel zasilający (chiński ma inną wtyczkę) w cenie kilkunastu złotych. Gdy piszę te słowa oczyszczacze Xiaomi znów pojawiły się w polskich sklepach w cenie 1149 zł a dodatkowy filtr hepa 285 zł. Jak widać polski dystrybutor ceni sobie wysokie marże na filtry.

Czy coś mi się nie podoba? Dla niektórych dyskwalifikujący może być brak wbudowanego nawilżacza – zakup osobnego urządzenia nawilżającego znacznie podnosi koszt całej inwestycji. Brakuje mi również programatora – najlepiej tygodniowego bym nie musiał za każdym razem włączać i wyłączać urządzenia ręcznie (albo przez aplikację). Czujnik czystości powietrza (a raczej „brudności”) mógłby być lepszej jakości – Xiaomi wybrało jedno z najprostszych a przez to najtańszych czujników na rynku.

Uwagi z użytkowania

Po kilku tygodniach użytkowania Xiaomi jednego jestem pewien: jeśli nie posiadamy w domu czujnika czystości powietrza – to nie ma sensu kupować oczyszczacza, który nie ma go wbudowanego. Bez czujnika jesteśmy ślepi i błądzimy jak dzieci we mgle: kiedy włączyć, na jaką moc, czy jest już czysto i bezpiecznie? Bez czujnika nie umiemy odpowiedzieć na te pytania. Zdarzały się takie dni – a zwłaszcza wieczory – w których poziom zanieczyszczeń smogowych narastał na zewnątrz lawinowo dochodząc do 600 mikrogramów/m3. W takiej sytuacji nawet włączony na normalne obroty oczyszczacz nie poradzi sobie z brudem wdzierającym się przez otwory wentylacyjne. Nie po to kupujemy urządzenie za kilkaset złotych by w domu nadal oddychać spalinami – nawet jeśli są trochę mniejsze niż na zewnątrz. W takich przypadkach czujnik pozwoli podjąć decyzję. Jeszcze lepiej gdy oczyszczacz  ma wbudowany czujnik – wtedy sam dostosuje się do sytuacji.

Z automatycznym trybem pracy wiąże się nieoczekiwane zachowanie oczyszczacza. Czujniki w tego typu urządzeniach działają na zasadzie laserowego lub diodowego zliczania cząsteczek w powietrzu. Czujnik jednak nie wie jakie to cząsteczki i zakłada, że jest to brud PM10 lub PM2.5 – nie musi tak jednak być. Może to być zwykła para wodna. W jakich sytuacjach to się dzieje? Np. gdy gotujemy i para nie zostanie wciągnięta przez okap, gdy wapujemy w domu, gdy uruchomimy nawilżacz ultradźwiękowy lub gdy przeprowadzamy nebulizację naszego dziecka. Wszystkie te czynności mogą zafałszować pomiary czujnika i nagle oczyszczacz przełącza się na wysokie obroty informując tym samym o wielkim zanieczyszczeniu – trzeba to wziąć pod uwagę.

Wykres ilustrujący efektywność oczyszczacza

Aktualnie mam tylko jeden taki wykres. Zrobiony jest na podstawie wskazań wewnętrznego czujnika samego Xiaomi więc niektórzy mogą stwierdzić, że nie jest to do końca obiektywne badanie. To prawda czujnik oczyszczacza jest bardzo prosty i najlepiej byłoby się oprzeć na zewnętrznym niezależnym urządzeniu pomiarowym. Problem w tym, że ostatnio mamy całkiem znośne warunki smogowe a nie chcę trzymać tego tekstu zbyt długo przed publikacją. Dlatego teraz opublikuję taki wykres jaki mam a w przyszłości zamieszczę bardziej profesjonalnie przygotowane dane.

Powyższy wykres przedstawia sytuację, kiedy to wróciłem wieczorem do domu a oczyszczacz był wyłączony przez cały dzień. Jak widać poziom zanieczyszczeń był bardzo wysoki – był to jeden z najgorszych dni stycznia 2017r. Włączyłem urządzenie na pełną moc. Spójrzcie na godziny na osi x – początkowa poprawa nastąpiła bardzo szybko, jednak na zejście poniżej 50 um/m3 trzeba było trochę poczekać. Należy dodać, że cały czas działał rekuperator, który nawiewał kolejne porcje brudnego powietrza – powinienem go wyłączyć choć na chwilę ale w panice nie miałem do tego głowy.

To tyle na dziś w następnym odcinku opiszę oczyszczacz Fellowes AeraMax.